2014_PL_Trans_Diana_Pszczyna-225_sharp

22.09-26.11.2017

środa-piątek 14.00-18.00

sobota-niedziela 12.00-18.00

2017-09-22

Ilona Szwarc. Ciało otwiera się wolno aż do serca

Szwarc kolekcjonuje wizerunki kobiet. Próbuje dociec, czym jest to, co zwykło się nazywać kobiecością, choć wszyscy wiemy, że to tylko obraz w naszych głowach. Jakiś gest może, brzmienie głosu, zapach, uczucie towarzyszące rozmowie, niekiedy dotyk. Seria „Ciało otwiera się wolno aż do serca” wpisuje się we wcześniejsze poszukiwania artystki („American Girls”, „Rodeo Girls”, „I am a woman and I feast on memory”), która obrazem stara się dokonać wiwisekcji tego, czym jest rzeczywisty sens „bycia kobietą”. Tym razem Szwarc fotografuje kilkanaście kobiet transpłciowych (M/K). Poprzez akt fotografowania i poprzez potrzebę bycia fotografowanymi, kobiety trans-płciowe świadomie godzą się na redukcję swoich ciał do obrazu, na który można patrzeć, który może być poddawany ocenie i o którym można mówić i myśleć. Bo obraz dopełnia to, czego ciału brak. Obraz może być tym, czym ciało się nie stało.
 
Kurator: Krzysztof Miękus
 
 

"Ciało otwiera się wolno aż do serca"

Marta Konarzewska
 
"Gdzie jest dziewczyna, którą byłam rok temu, dwa lata temu, co by sobie teraz myślała?"
Sylvia Plath
 
„Ze wszystkich wizji, jakie mnie nachodzą, na jawie i we śnie... twarz – gładka jak lustro i przejrzysta jak lustro“.
 J. Winterson.
 
„Obraz jest niezbity, ma zawsze ostatnie słowo, żadna wiedza nie może mu zaprzeczyć, przystosować go, wysubtelnić. Obraz [...] jest rzeczą samą“.
"Wpatrywać się znaczy grzebać".
R. Barthes.
 
„Jestem do ciebie podobna, ty jesteś do mnie podobna. Oglądam się w tobie, ty oglądasz się we mnie. Ty jesteś już duża, ja jestem jeszcze mała.“
L. Irigaray.
 
"Twarzą nazywamy sposób, w jaki Inny ukazuje się, przewyższając ideę Innego we mnie. (...) Twarz Innego w każdej chwili niszczy i przekracza plastyczny obraz, który we mnie zostaje jako idea na moją miarę i na miarę swojego ideatum".
E. Levinas
 
"Woman cannot be defined."
J. Kristeva
 
"Drogi Panie Doktorze: czuję się bardzo chora. W moim żołądku jest serce..."
Sylvia Plath
 
Słowa - klucze: twarz, puderniczka, czarne rajstopy, czerwone paznokcie, pierś, ogród, You are now entering the human heart, kość, cipa, lalka, kobieta, kobiecość, ty, oko, włosy, sukienka rozkloszowana, cięcie, brudny róż.
 
 
<twarz>
Czy kiedyś wyobrażałaś sobie, że pół twojego życia to sen?
Nie tego, kóre przesypiasz, lecz tego, które realizujesz? Budzisz się rano, ale nadal śpisz. Twoje ciało to ciało ze snu. Chwilę tak trwasz, ale ile można. Wstajesz, podchodzisz do lustra, czekasz: niech mnie obudzi. Czekasz na Obraz. Czekasz na znaną ci Twarz. Na twarz znaną wszystkim taką, która nachodzi. Twarz z rzeczywistości, potwierdzi ją czas, potwierdzi przestrzeń, potwierdzi całość twojego życia, twoje zdjęcia na FB, wspomnienia mamy z twojego dzieciństwa, twoi znajomi. I on się pojawia - ten obraz, ta twarz. I możesz iść się ubierać (które buty?, torebka?), badasz palcami ciepło kubka, smakujesz kawę, ponieważ kształt ciebie istnieje - jesteś. 
Ubierasz się, buty, neseser.
Jedziesz samochodem, stajesz na światłach. Skrycie wyjmujesz puderniczkę. Pod jednym obrazem kryje się inny. Któryś z nich pozostanie snem, ale dziś to ty decydujesz, który - masz dzisiaj lepszy dzień.
(Jesteś dzielny.)
 
<puderniczka>
Ale czasami masz gorszy dzień. Tam w lustrze zostawiasz nielegalną twarz ze snu i za nią tęsknisz. (Puderniczka... Zamykasz, otwierasz, zamykasz...). Zakładasz ubranie, ale wciąż śnisz o jakimś innym. I wiesz, bardzo silnie to czujesz, więc można powiedzieć, że wiesz i można powiedzieć, że to jest wiedza silniejsza niż jakakolwiek decyzja, że dopiero tam, w tamtym śnie jesteś realna ty.
 
Obraz.
Mięso.
Fantazmat.
 
(Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś Ty, gdy jesteś tam, o czym śnisz?)
 
<czarne rajstopy>
Myślę, że często śnimy siebie dorosłą, kiedy jesteśmy dziewczynkami.
Przymierzamy buty na obcasach, marzymy o dorosłych rajstopach, jak byłam mała mówiło się na nie „cienkie“.
 
<czerwone paznokcie>
Widzę je, jak biegają po klawiaturze. Czy to ja? Szukam siebie ze snu. Kiedyś się wymyśliłam, moje ciało fantazmatyczne: będę panią z czerwonymi paznokciami, z ładną torebką, makijażem i z papierosem. Będę umiała go trzymać w wilgotnie czerwonych ustach, otwierając torebkę, a potem zamykając, a potem go zgaszę butem, na koturnie, takim jak w filmie „Grease“. Albo takim, jak ma Edyta w swoim kolażu. Albo Sylwia.
Mama zawsze miała paznokcie niepomalowane. Odzielić się od matki – od tego obrazu odejść jak najdalej. Inaczej nie można być kobietą - nią bezpiecznie pozostać.
 
<pierś>
Kiedyś, w kąpieli, oglądałam swoje ciało w odbiciu słuchawki prysznica. Słuchawka zaokrągliła obraz. Pod pewnym kątem ja, mała dziewczynka, miałam piersi. Jak to będzie, gdy będę miała piersi? - marzyłam. Obracałam słuchawką, w jadną stronę, w drugą. Moje ciało i fantazmat mojego ciała zlały się w jedno.
Potem nie raz pokazywałyśmy sobie z koleżankami rosnące piersi. Jak na kolażu Sylwii: mam.
Moje nie rosły, zawsze były za małe.
Ciało fantazmatyczne jest gładką całością.
Ciało mięso jest chropowate, realne i się nie słucha.
 
<ogród>
Wychowałam się w domu, w którym był mały ogród. Często siedziałam w nim i myśłałam: jak to będzie, kiedy będę już duża?
Oglądałam swoje łydki – jak to będzie, gdy będą rosły mi włosy?
Jak to będzie - już wtedy, w tych butach?
 
<but>
Diana ma buty takie po domu i wybiega w nich do ogrodu. Ten ogród ma też na sobie. Jej kurtka, którą zrobiła sama, jest naturą wykonaną z precyzją.
 
A ty gdzie się wychowałaś? Ile z tego co wtedy, gdy wstawałaś w nocy, bez butów, taka malutka (a mama śpi) zostało we wspomnieniach podeszw twoich stóp?
 
<You are now entering the human heart>
Ilona Szwarc robi zdjęcia kobietom trans w Polsce.
Niektóre z nich wyglądają jak dorosłe kobiety.
Niektóre z nich wyglądają jak moja babcia, gdy byłam dziewczynką.
Niektóre z nich wyglądają jak dziewczynki.
Kiedy były małe, ich stopy były stopami małych chłopców.
Gdy matka karmiła je piersią, ich usta były ustami małych chłopców.
Kiedy marzyły w swoich kąpielach - z jakim ciałem zlewał się ten fantazmat?
 
Mamo?
 
<twarz>
Pierwsza twarz to twarz matki. Pierwszy obraz, pierwszy świat. Patrzysz i ona patrzy. „Ty jesteś już duża, ja jestem jeszcze mała“. Kiedyś będziesz taka jak ona, jużduża.
Zuza: "Myślałam, że z tego dziecka, którym jestem dojrzeję jako dziewczynka."
Kiedy opowiadam o butach z "Grease", Zuza się śmieje: miałyśmy identycznie.
 
Na tle kwiecistej tapety, która przypomina słowiańskie wzory ludowe, każda jużduża, przychodzi do mnie jako twarz. Levinas: "Twarz otwiera źródłową rozmowę, w której pierwszym słowem jest zobowiązanie". Ilona mówi, że ta tapeta, przypomina słowiańskie wzory. Kobieta na tle kultury. Tak, wiem. Ale nie widzę tła, za każdym razem - widzę Twarz.
 
<ogród>
Gdy stoją, siedzą, odbijają się w lustrach na tle domu, ogrodu, przestrzeń zewnętrzna otula ich „Ja“ niczym kołdrą.
Kurtka, pranie, buty, książki, kanapka warholowska z marilyn monroe, „kwiaty cięte“, herbata, fototapeta z daleką wąską uliczką, koc z tygrysem, zieleń trawy, trawiasta zieleń ścian. Blokowisko, kuchnia, codzienny kuchenny rogardiasz.
 
Jest to pejzaż zewnętrzny. "Ja" w krajobrazie.
Krajobraz pomieszcza, rozszerza, uzupełnia, może nawet scala to "ja", które scalić tak trudno: "woman cannot be defined“.
Są w swoich pokojach, przedpokojach i kuchniach. To tylko trochę więcej niż ciało. Ich mieszkania (przestrzeń zamiszkana przez ciało, ciało-w-świecie) są jakby dalszym ciągiem ich samych. To przestrzeń zewnętrzna, ale intymna. Tylko troszeczkę więcej niż ubranie, tylko troszeczkę dalej od skóry.
 
<you are now entering...> 
Wchodzę im do pokoju. Chyba powinnam czuć się trochę głupio, wpatrywać się znaczy grzebać, jakbym podglądała, ale ja wcale nie czuję się głupio. Czuję się jakbym przyszła do pokoju mojej siostry. (Mam siostrę, robiłam tak czasem, przychodziłam: mogę u ciebie poczytać?). Bo chodzi o tę bliską obecność, o pobycie blisko, twarz siostry jest tylko trochę dalej niż twarz mamy.
A jednocześnie – tak się przecież nie da i trzeba pozostać tak jak się jest, na zewnątrz, i trzeba patrzeć na nie w ich samotoności, w ich własnej ciszy.
Cisza Zuzy jest silna, Zuza jest wikanką. Czarownica - mówi, wiedźma, wiedząca. Dokoła niej – ziemia, ciężka ziemia i drzewa. W ręku ma moc,  rozrysowuje pentagram solą, to znaczy, że nikt jej nie skrzywdzi. Stopy Zuzy i ziemia to jedno, stoi na nich mocno.
Jest to natura rozgrywana z precyzją.
 
<...the human heart>
Potem Ilona Szwarc odwraca bohaterki.
Tyłem do zew
nętrza.
Trzeba wywrócić oczy
i spojrzeć do wewnątrz.
Ciało otwiera się wolno aż do serca.
To dziwna praca – to, co się teraz dokona.
Trzeba kroić przy kości. Trzeba pokazać wnętrze.
Trzeba pokazać wnętrze za pomocą najbardziej zewnętrznego z zewnętrznych, symulacrum.
Trzeba pokazać siebie w kawałkach z (pop)kultury.
Trzeba pokawałkowane ułożyć w jakąś całość.
Trzeba doświadczenie mięsa oddać w języku obrazu.
Jak?
Skoro.
 
Obraz jest niezbity,
mięso musisz ubijać.
W mięsie trzeba wycinać.
Trzeba kroić przy kości, aż do serca.
 
– dlaczego jesteś taka rozsypana? - pytam Zuzę.
– Żaden wizerunek nie był perfekcyjny.
– Nie próbowałaś tego poskładać, ujednolicić?
– Próbowałam...
– Co to jest – to białe?
– Dziura.
 
<puderniczka>
Twarz Marilyn Monroe na ścianie Aleksandry to obraz idealny. Twarz Marilyn Monroe  – najsłynniejsza w świecie pustka do wypełnienia przez fantazje.
 
<kość>
Pamiętam swoją relację ze swoim ciałem fantazmatycznym.
To było ciało trash, księżniczki kurewny, popsutej lalki o wystających kościach.
Najpierw były w lustrze ze snu.
Potem mięso dogoniło fantazmat i kości pojawiły się w lustrze z przedpokoju, choć nigdy tak idealne.
Rekacja z  Obrazem, z częścią siebie w sobie to najdziwniejsza z rozkoszy.
Żadna seksualna nie może się z nią równać, ale.
Między ciałem fantazmatycznym a ciałem mięsem jest cięcie.
 
Edyta opowiada mi: "Mój lekarz mówi, że z transkobietami jest, jak z anorektyczkami. Bo co anorektyczka widzi, gdy patrzy w lustro? Że jest tłusta. Trans dziewczyny mają podobnie: zawsze dopatrzą się w sobie śladów męskości".
Ciało-mięso jest ciałem, którego za dużo. O tłuszcz/ o owłosienie.
Moje ciało fantazmatyczne miało w fantazmacie anorektyczek swoje siostry.
Mówię do Zuzy: wiem, że to  jest różne, nie chcę uzurpować...
– To nie jest wcale takie różne - mówi Zuza.
 
<lalka>
Projekty Ilony Szwarc nie są łatwe – zmagają się z identyfikacją i każą nam zmagać się z tym samym. Preparują tożsamość (tożsamość – lalkę, tożsamość – sobowtóra), wywlekają ją na zewnątrz i każą bawić się z „Ja“ tak jakby to był Ten Drugi. Ta Druga, Inny. Jakieś Ty.
Creepy, ha?
Unheimlich.
Tak jest w projekcie „I am a woman...“, gdzie modelka - sobowtór reprezentuje samą Autorkę, a Autorka nakłada na tę inną, ale swoją przecież twarz – twarz. Nakłada na nią czas, proces starzenia, nakłada życie i życie ku śmierci, śmierć.
Tak jest też w projekcie „American Girls“, gdzie dziewczynki stoją z lalkami, które wyglądają zupełnie jak owe dziewczynki.
(Co zrobisz z tą lalką?
Uczeszesz ją?
Potniesz ją?
Wyrwiesz jej włosy?
Wyrwiesz wątrobę?
Wytniesz jej twarz?
Nakarmisz ją?
Czy chciałabyś ją chudszą?)
 
Gdyby ktoś przyszedł i powiedział ci: hej, tu masz ścinki obrazów, magazyny z modą, kilka fotek pornograficznych, magazyn z plotkami, półki twych własnych książek i albumy cudzych zdjęć. Zrób z tego pejzaż wewnętrzny, pokaż kawałkami swoje Ja, swoją kobiecość – co byś zrobiła?
 
Plath: "Kupiłam płaszcz przeciwdeszczowy z frywolną różową podszewką, ktora cieszy oko (...) wydałam całą pensję i wkrótce nie będę miała już pieniędzy na nic, bo wciąż kupuję ubrania, bo mi się podobają i są właśnie takie, jak chciałam, jeśli dostatecznie dużo zapłacę".
 
<cipa>
Ścinki, fragmenty obrazów, kobiece magazyny: pokaż mi siebie tam, gdzie nie mogę zajrzeć obiektywem.
Marina na przyklad zagląda głęboko, w waginę, tam, gdzie ciało rozkłada się i gdzie zaczyna się wszystko.
 
(To jest kolejny pejzaż - wewnętrzny.
Cząstki "Ja" w krajobrazie pragnienia).
 
<kobieta>
Pytanie o gender jest może proste. Z czego tworzysz swoją rolę, co się na nią składa? Wszystkie jakoś kombinujemy. Wszystkie uzyskujemy jakiś efekt. Widzimy go potem w lustrze. Na ten efekt składa się wiele: pragnienia z dzieciństwa, seksualność, emocje do ciała, gust, nasza pozycja materialna, stopa życiowa, gospodarka, moda, trendy, a także umiejętności naszej fryzjerki. Wzorce i „eurowizje“.  Stylistki Angeliny Jolie.
 
Pytanie o gender może być proste.
Ale pytanie o Ja?
 
<oko>
Gdy patrzę na kolaże zrobione przez bohaterki Ilony, nie myślę o „kobiecości“,  o gender, myślę o sobie zrobionej i sobie realnej – o tej niemożliwej do zapełnienia wyrwie. Między fantazmatem, a tym, co nazywamy ciałem. Między detalem i planem oddalonym, symolicznym (Edyta: jeden but mniejszy, drugi na zbliżeniu). Między snem a tym, czego nie nazywamy mięsem. Pofragmencone, skręcone w sobie kawałki, przerwy, blizny,  szarpania.
Między ciałem-mięsem a ciałem fantazmatycznym.
Między jednym fantazmatem a drugim.
Między ja, które kocham i ja, które pokocham, kiedy naprawdę naprawdę będę już duża -
 
(mamo?)
 
– jest cięcie.
 
A jeśli  się nie zagoi?
Na to – fryzura Bardotki.
Jest to natura precyzyjnie ścięta.
 
<brudny róż>
Kinga Kosińska, autorka książki "Brudny róż" pisze o swojej tranzycji: „Przyszedł czas, że musiałam zdecydować się na imię. Dla siebie  byłam po prostu kobietą, bez twarzy, bez imienia (...) a tu trzeba stworzyć kobietę prawdziwą i jeszcze dać jej imię.“
 
(Mamo?)
 
Zapomnij. Mamy tu nie ma.
 
Bruzdy, kawały, wycięcia.
Musisz urodzić się sama.
 
<cipa>
być może nie takie znów różne, lecz jednak różne, i kiedy piszę o sobie, za mało piszę o nich. Skoro: "Inny ukazuje się, przewyższając ideę Innego we mnie".
Jesteś kobietą cis? Fryzura. Buty. Torebka. Twarz trochę starsza lub trochę młodsza. Czas płynie, nic nie jest wieczne, mięso się marszczy. To jesteś ty – teraz. Ale czy to cała ty? Przecież nie. Na „Ja“ składa się wszystko, co było do tej pory. I sny o sobie i marzenia i historia. I pierwsza miesiączka i te następne, wszystkie szarpania adolescencji, wszystkie nacięcia because of love, wszystkie policzone kości, ale też wszystkie pierwsze randki i pocałunki - z dziewczynami, lub chłopakami – jako dziewczyna. „Ja tego wszystkiego nie mam. Ja kiedy spojrzę wstecz, mam szarość, jakąś magmę“ – mówi mi Kinga.
 
<sukienka rozkloszowana, różowa>
Brudny Roż różowy jest tylko w snach.
Jak byłaś dzeckiem wyobrażałas sobie siebie jako dziewczynkę? Jak wyglądałaś? - zapytałam Marinę. "Nie - odpowiedziała - wyobrażałam sobie siebie jako dorosłą kobietę, wrócę z mężem i im wszystkim pokażę". 
Kolaż Mariny przedstawia ślub, wesele, szmpana i cipę. Niech już nie będzie mnie-dziecka. Niech ta Cipa im wszystkim pokaże.
 
Edyta: - Ta kobiecość z czasem przychodzi z ciebie, jest integralna z tobą, z tym, kim jesteś, jaka jesteś, ale wiele trans kobiet ją nadbudowuje. Z dnia na dzień stają się kobietami, przestają żyć jako mężczyżni i nagle zaczynają jako kobiety – to jest szok, kobiecości bywa wtedy za dużo. Ona przysłania, ciąży - jak naszyjnik to kilowy, jak bransoletki to do łokcia...
– Kobiecość zasłania kobietę? – pytam.
– Zasłania ciebie.
Edyta wie, co mówi, jest działaczką, prezeską Transfuzji. Sama nosi spodnie, a w spodniach "nosi" penisa.
To jest natura pielęgnowana z przekonaniem.
 
Jestem kobietą z penisem – mówi Edyta– to jest jej tożsamość.
Jej kolaż to pokazuje. I jest wyjątkowo zitegrowany. Nie skręca się w sobie, nie boli.
 
<Kobiecość>
Kobiecość Marysi jest kobiecością mojej babci. Ciepła, dojrzała, niewymagająca. Niczego nie chce i po nic się nie wychyla.
Kobiecość Sylwii jest kobiecością macierzyńską, ikoniczną.
Aleksandra ma portret z kanapką - wygląda jak noc z twarzą Marilyn Monroe.
Kobiecość Mariny jest kobiecością z małego miasta w Polsce.
Kobiecość Zuzy jest kobiecością prerafaelitów.
 
<włosy>
Moderniści uważali włosy za symbol melancholii.
Włosy to woda. A woda to żywioł melancholijny.
"Nie można rozbić syntetycznego obrazu, w którym kojarzą się woda, kobieta i śmierć"- Bachelardowi podobałaby się Zuza. Sypie suchą mąkę, ale robi z niej wilgoć - "Robię mgłę".
Rude, ciężkie lokami włosy z kolażu Zuzy.
Spojrzenia w dal.
"Potrafię ułożyć wiersz w takiej chwili".
Myślę, że  czesto śniłyśmy siebie jako kobiety, kiedy byłyśmy dziewczynkami
(Oprócz tych, które śniły siebie jako chłopców).
 
Tęsknota za "kobiecością" to wieczna słodka melancholia.
Dziś Zuza już taka nie jest "Nauczyłam się siebie kochać po kolei, kawałek po kawałku" ale na zdjęciach jeszcze za czymś tęskni, jeszcze jakiegoś kawałka brakuje, zawsze patrzy w bok i dalej, patrzy gdzie indziej, jej ciemne znużone oczy uciekają z powierzchni spotkania. Idą w sen. Zu zawsze jakby trochę śpi.
Obraz jest rzeczą samą.
Włosy we śnie to prerafaelickie pukle. Włosy wyrastające z mięsa są inne, są obce.
Plath:"W środku leżało ciało mojej nogi. Wyglądało okropnie, ciemne, pokryte czarnymi, kręcącymi się włoskami".
 
<cię/cie>
"Wyglądało okropnie...". Między ciałem i fantazmatem jest cięcie.
 
Wchodzę im do pokoju. W ich własnej ciszy.
 
Wokół obrazów, wokół cudzych snów - co, prócz fantazjowania?
 
Ciało otwiera się wolno – w środku jest serce.
 
(Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś Ty, gdy jesteś tam, o czym śnisz?).